Każdy z nas przechodzi przez trudniejsze okresy. Ale kiedy ten trudniejszy okres trwa tygodniami, a może miesiącami, kiedy nic nie cieszy, kiedy relacje się sypią i czujesz, że nosisz w sobie coś, czego nie potrafisz wyrzucić, to nie jest chwilowy kryzys. To jest coś, czemu warto się przyjrzeć, zamiast czekać, aż przejdzie samo.
Prowadzę sesje z osobami, które zmagają się z obniżonym nastrojem, stresem, trudnościami w związkach i przeżywaniem straty. Wiem, że każda z tych sytuacji jest inna i że nie ma uniwersalnego sposobu na poradzenie sobie z nimi. Dlatego każdą rozmowę zaczynam od ciebie: od tego, jak się czujesz, co ci ciąży i czego potrzebujesz. To ty wyznaczasz kierunek, ja pomagam go utrzymać.
Zależy mi na tym, żebyś czuł/a się tu swobodnie. Moje sesje to nie przesłuchanie i nie wykład. To rozmowa, w której jest miejsce na wszystko: na łzy, na złość, na milczenie, na śmiech. Czasem najważniejsze rzeczy wypływają wtedy, kiedy przestajesz się kontrolować i mówisz to, co naprawdę myślisz.
Dużo rozmawiam o relacjach, bo to w nich często odbija się to, co przeżywamy wewnętrznie. Kiedy czujesz się niedoceniony/a, kiedy nie umiesz powiedzieć, czego potrzebujesz, kiedy boisz się bliskości, to nie jest przypadek. To wzorce, które można zrozumieć i powoli zmieniać, jeśli dasz sobie na to czas i pozwolenie.
Pracuję również z osobami, które przechodzą przez żałobę i stratę bliskiej osoby, sytuacji, wersji siebie. Żałoba nie ma jednego kształtu i nie ma żadnego harmonogramu. Możemy o niej rozmawiać tak długo, jak tego potrzebujesz. Bo żaden smutek nie jest za mały ani za duży, żeby o nim mówić.
Odezwij się, jeśli czujesz, że to odpowiedni moment. A jeśli nie wiesz, czy to odpowiedni moment, to prawdopodobnie właśnie jest. Nie czekaj na idealne warunki, bo takie nie nadejdą.