Życie jest trochę jak jazda rowerem pod wiatr: niby da się, ale nogi bolą i zastanawiasz się, po co w ogóle wsiadłeś/aś. Jeśli ostatnio tak się czujesz, mam dla ciebie dobrą wiadomość: nie musisz pedałować sam/a. Czasem wystarczy ktoś, kto jedzie obok i pomaga wypatrzyć mniejsze górki do pokonania.
Nazywam się Edyta Ratajczak i zajmuję się relacjami oraz niepokojem w sytuacjach społecznych. Czyli tymi momentami, kiedy wchodzisz do pokoju pełnego ludzi i nagle zapominasz, jak działają ręce. Albo kiedy twój związek potrzebuje naprawy, a ty nie wiesz, od której strony zacząć. Albo kiedy patrzysz na swoje życie społeczne i myślisz, że pokój lustrzany byłby mniej zagmatwany. Każda z tych sytuacji jest realna, każda zasługuje na uwagę i każda może wyglądać inaczej, kiedy ją sobie dobrze obejrzysz z kimś, kto nie ocenia.
Lubię zadawać pytania. Takie, które trochę zaskakują, trochę prowokują, ale zawsze pomagają zobaczyć coś, czego wcześniej nie widziałeś/aś. Czasem będziemy rozmawiać poważnie, a czasem się pośmiejemy, bo humor to jedno z najlepszych narzędzi, jakie mamy. Nie oznacza to, że nie traktuję twoich spraw poważnie. Wręcz przeciwnie: traktuję je na tyle poważnie, żeby nie owijać ich w watę.
Moje sesje nie wyglądają jak z podręcznika. Każda jest inna, bo każdy dzień jest inny i każda osoba jest inna. Czasem będziemy kopać głęboko, a czasem wystarczy lekka korekta perspektywy, żeby coś zaskoczyło. Lubię pracować z celami, bo to daje kierunek, ale nie jestem sztywna. Jeśli cel się zmieni po drodze, to super, bo to znaczy, że się rozwijasz. Nie trzymam się kurczowo planów, które przestały mieć sens, bo życie rzadko kiedy idzie po prostej linii.
Nie jestem typem, który przytakuje i kiwa głową. Jestem typem, który powie ci wprost, co widzi, ale z uśmiechem i bez moralizowania. Jeśli szukasz kogoś, kto będzie z tobą szczery/a, kto nie boi się trudnych tematów i kto wierzy, że zmiana nie musi być dramatyczna, żeby była prawdziwa, to myślę, że się dogadamy.
Napisz do mnie. Najgorsze, co może się stać, to to, że poczujesz się trochę lepiej. A to chyba nie jest takie straszne, prawda? Może nawet okaże się, że ta jazda pod wiatr wcale nie musi trwać wiecznie.