Większość ludzi przychodzi na sesję, kiedy coś się w ich życiu sypie. Związek, praca, relacja z samym/ą sobą. Rzadko kto przychodzi, kiedy wszystko jest okej, po prostu z ciekawości, żeby lepiej zrozumieć siebie. I to jest w porządku. Nie musisz mieć idealnego powodu, żeby chcieć z kimś porozmawiać.
Nazywam się Waldemar Kowalczyk i rozmawiam z ludźmi o relacjach, które nie działają, o smutku, który się utrwala, o izolacji, która zaciera granicę między wyborem a więzieniem. Interesuje mnie to, co napędza twoje zachowanie. Nie to, co mówisz, że czujesz, ale to, co faktycznie robisz, kiedy nikt nie patrzy. Bo tam leżą odpowiedzi na większość pytań, które sobie zadajesz.
Na sesjach nie jestem pasywny. Nie siedzę cicho, kiwając głową i czekając, aż sam/a dojdziesz do wniosków. Pytam, komentuję, czasem podważam to, co mi mówisz, bo wiem, że często opowiadamy sobie historie, w które sami wierzymy, ale które niekoniecznie są prawdą. Moim zadaniem jest pomóc ci zobaczyć twoje życie bez tych filtrów, które nałożyłeś/aś na nie z przyzwyczajenia.
Pracuję z osobami, które boją się samotności, ale jednocześnie odpychają bliskich. Z tymi, którzy czują się zmęczeni życiem i nie wiedzą, jak odzyskać energię do najprostszych rzeczy. Z tymi, którzy rozważają rozstanie lub rozwód i potrzebują kogoś, kto pomoże im poukładać myśli, zanim podejmą decyzję, która zmieni wszystko. Każdy temat jest ważny, bo dotyczy ciebie i twojego codziennego funkcjonowania.
Nie lubię pustych obietnic, więc nie będę ci mówił, że po trzech sesjach twoje życie się odmieni. Mogę ci obiecać, że potraktuję cię poważnie, że wysłucham cię do końca i że zrobię wszystko, żeby nasze rozmowy miały sens i przełożenie na realne zmiany. Reszta zależy od ciebie. Ale sam fakt, że czytasz ten tekst, mówi mi, że jesteś bliżej zmiany, niż ci się wydaje.